31 sierpnia 2013

Paznokcie do Szkoły - Moje Porady

Witajcie :)

Dziś przychodzę do Was z postem całkowicie spontanicznym :) Jak pewnie wszyscy wiecie, w poniedziałek zaczyna się nowy rok szkolny. W związku z tym postanowiłam napisać posta z poradami dla moich młodszych czytelniczek, które nie do końca radzą sobie z pielęgnacją swoich paznokci, lub po prostu w czasie roku szkolnego nie mają czasu na jakieś specjalne zabiegi, a mimo to chcą, aby ich paznokcie wyglądały ładnie i były zadbane.


Na początek kilka spraw ogólnych :)

Moje Drogie, przede wszystkim, pamiętajcie o tym, że piękne paznokcie to czyste paznokcie :) Moim zdaniem to jest najważniejsza kwestia, której należy przestrzegać.

Zdaję sobie sprawę, że w szkole najwygodniejsze są krótkie paznokcie, dlatego też sama swoje bardzo skróciłam, aby bardziej wczuć się w Waszą rolę ;) Pamiętajcie jednak, aby były one mniej więcej równej długości. Nie ma nic gorszego, niż każdy paznokieć "z innej parafii". Jeśli jednak lubicie nosić długie paznokcie to pamiętajcie, aby były one ładnie spiłowane no i, powtórzę się, czyste.

Wiem, że dużym i częstym problemem wśród nastolatek jest obgryzanie paznokci. Nigdy nie miałam z tym problemu, jednak rozumiem, że jest to nałóg, z którym bardzo trudno zerwać. Jeśli macie taki kłopot, starajcie się zrobić wszystko, aby go rozwiązać. Uwierzcie mi, że fajni chłopcy zwracają uwagę na dłonie i nie jest dobrze, kiedy zamiast ładnych paznokci pomalowanych na dziewczęcy kolor dodający uroku, macie krótkie ogryzki. Jeśli któraś z Was poradziła sobie z tym nałogiem to proszę o napisanie w komentarzach krótkich porad dla dziewczyn, które nadal z nim walczą. Myślę, że będzie to pomocne :)


Przejdźmy do tematyki malowania :)

Ja jestem dość tradycyjna w tej kwestii i uważam, że ostra czerwień czy mroczna czerń nie są odpowiednimi kolorami do szkoły. Sama zaczęłam malować paznokcie różnymi kolorami dopiero w połowie klasy maturalnej. 

Pamiętajcie, że zadbane paznokcie nawet kiedy są pomalowane tylko odżywką lub lakierem bezbarwnym wyglądają bardzo ładnie. Zdrowe i wypielęgnowane paznokcie są delikatnie różowe, końcówki po czasie stają się białe, dzięki czemu, kiedy pomalujemy je lakierem bezbarwnym otrzymujemy efekt zbliżony do francuskiego manicure.

Jeśli jednak zależy Wam na kolorze, proponuję delikatne róże i beże. Ja na zdjęciach mam dwie warstwy lakieru O.P.I. odcień Bubble Bath. Niestety, jest to dość drogi lakier, więc myślę, że większość nastolatek nie będzie mogła sobie go zakupić.

Jednakże, kiedy ja byłam nastolatką, kupowałam lakiery Miss Sporty. Są dobre jakościowo, mają szeroki wybór odcieni i ładne, dziewczęce opakowania. No i są bardzo tanie. Możecie je dostać w Rossmannie.

Jeśli nie macie dostępu do Rossmanna, a na przykład bliżej Wam do Natury, polecam lakiery Essence.

Możecie również rozejrzeć się za lakierami Golden Rose, Miss Selene.

Pamiętajcie, że szkoła to tylko pięć dni i zawsze w piątkowy wieczór możecie poszaleć z kolorami na paznokciach :D

Dodatkowo, jeśli będziecie miały pomalowane paznokcie na jasny kolor, nawet jeśli zdarzy się, że lakier Wam odpryśnie, to nie będzie to tak widoczne, jak w przypadku kolorów ciemnych. A w czasie szkoły najważniejsza jest wygoda i oszczędność czasu, prawda? :)


Jeśli lubicie przyciągać uwagę, lub po prostu chcecie być oryginalne, proponuję zastanowić się nad delikatnym zdobieniem swoich paznokci.

Ja na zdjęciach mam naklejkę Essence [klik]. Są tanie, mają ładne wzory i idealnie się nakładają. Na dodatek są bardzo trwałe, a ich aplikacja zajmuje mniej niż minutę. Polecam :)

Myślę, że naklejki są najłatwiejszym sposobem na osiągnięcie ładnego, subtelnego i dziewczęcego zdobienia paznokci. Jeśli jednak chcecie więcej, to polecam śledzenie mojego bloga, gdyż zamierzam publikować tutaj posty ze zdobieniami typowo do szkoły. Możecie również przeszukać Internet i kanały na YouTube - z pewnością znajdziecie coś ciekawego.

Pamiętajcie, że zdobienie nie musi być wykonane na każdym paznokciu. Ja jestem zwolenniczką zdobienia tylko paznokcia palca serdecznego. Czasem dodaję do tego palec wskazujący lub kciuk. Raczej nie zdarza mi się zdobić każdego paznokcia, ponieważ czasem jest to zbyt rzucające się w oczy, czy po prostu nie ładnie wygląda.

Na zakończenie, proponuję zainwestowanie w jakiś ładnie pachnący i szybko wchłaniający się krem do rąk. Ja proponuję kremy Essence oraz kremy Garnier Nawilżająca Pielęgnacja. Dodatkowo, są małe więc z pewnością zmieszczą się w szkolnym plecaku czy torebce. Nawilżanie dłoni i paznokci jest bardzo ważne, ponieważ przesuszone i popękane skórki nie wyglądają atrakcyjnie


Zapraszam do śledzenia mojego bloga i/lub Facebook'a [klik] :) Będę starała się zamieszczać ciekawe propozycje na zdobienia do szkoły. Mam nadzieję, że informacje, które tutaj zamieściłam, okażą się przydatne. Jeśli choć jedna z Was z nich skorzysta - będę zadowolona :)

Pozdrawiam,
Asia.

30 sierpnia 2013

Recenzja: Garnier Czysta Skóra Fruit Energy Żel do mycia twarzy

Witajcie :)

Dziś zapraszam Was na recenzję kosmetyku, którego testowanie zakończyłam jakiś czas temu. Poznałam wszystkie jego wady i zalety, więc pora podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.


"Formuła żelu oparta na oczyszczającym kwasie salicylowym oczyszcza skórę, aby widocznie zmniejszyć pory i pomóc zredukować niedoskonałości.

Wyciągi z grejpfruta i granatu oraz pochodna witaminy C wyselekcjonowane z uwagi na właściwości oczyszczające i energizujące.

Apetyczny zapach żelu otula skórę mgiełką świeżości, z cytrusowymi i kwaskowatymi nutami.

Świeża i oczyszczona skóra, niczym po "zastrzyku" energii, staje się pobudzona i widocznie piękniejsza".


Żel zamknięty jest w plastikowej butelce z pompką. Jest to moim zdaniem najwygodniejsze rozwiązanie, szczególnie w żelach do mycia twarzy. Pompka nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Szata graficzna opakowania jest ładna, żywa i cytrusowa :)

Konsystencja żelu jest bardzo płynna, co widać na zdjęciu. Dobrze się pieni i nie ma problemu ze spłukaniem.

Zapach jest cytrusowy, z przewagą grejpfruta. Liczyłam na to, że będzie mniej sztuczny i że rzeczywiście będzie dodawał energii podczas porannego mycia twarzy i tutaj niestety się zawiodłam. Ogólnie rzecz ujmując - zapach nie jest zły, ale mógłby być o wiele lepszy.


Żel z pewnością bardzo dobrze usuwa z twarzy codzienne zanieczyszczenia. Makijaż zmywa średnio - tusz do rzęs zmyje, ale niezbyt dokładnie. Znam żele, które radzą sobie z tym o wiele lepiej.

Przez to, że jest rzeczywiście silnie oczyszczający, może przesuszać skórę. Mnie się to nie zdarzyło, ale pewnie tylko dlatego, że stosowałam go w czasie lata, kiedy moja skóra twarzy jest po prostu bardziej odporna na wysuszenia. Z drugiej jednak strony, żel jest przeznaczony do cery tłustej z niedoskonałościami, więc mogę stwierdzić, że takiej cery nie przesuszy.

Jeśli chodzi o wpływ na niedoskonałości to nie przyczynia się do ich powstawania, ale też nie przyspiesza ich gojenia, jeśli już takowe się pojawią. Nie zmniejsza widoczności porów.

Skóra po jego użyciu jest wygładzona, promienna i dobrze oczyszczona. Rzeczywiście wygląda na pełną energii.

Pojemność: 200ml
Cena: około 12zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, Super-Pharm, inne drogerie i markety
KWC: [klik]
Skład: Aqua/Water, Coco-Betaine, Propylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Disodium Cocoamphodiacetate, Sodium Chloride, Ascorbyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, CI 15510/Orange 4, CI 17200/Red 33, Citrus Grandis Extract/Grapefruit Fruit Extract, Eucalyptus Globulus Extract/Eucalyptus Globulus Leaf Extract, Glycerin, Limonene, Linalool, Menthoxypropanediol, Punica Granatum Extract, Salicylic Acid, Sodium Benzoate, Tetrasodium EDTA, Zinc Gluconate, Parfum/Fragrance.

Podsumowując, jest to dobry żel do mycia twarzy o zapachu przypominającym cytrusy :) 

Pozdrawiam,
Asia.

P.S. Udanego weekendu! :) 

29 sierpnia 2013

Haul: Avon #2

Witajcie :)

Dziś krótki post z moimi zakupami z Avonu. Wiem, że niedawno pokazywałam Wam avonowe zdobycze, ale przypominam, że było to w ramach nadrabiania zaległości :) Teraz już będziemy ze wszystkim na bieżąco.


Jak widzicie, nie ma tego zbyt dużo :) Zdecydowałam się na zakup nowej wody toaletowej Ultra Sexy, gdyż  jej zapach bardzo przypadł mi do gustu i będzie mi towarzyszył przez całą jesień. Zapłaciłam za nią 39,99zł.


Kupiłam również dwie maseczki do twarzy z serii Planet Spa. Wybrałam wersję oczyszczającą z glinką oraz detoksykującą z minerałami z Morza Martwego. Jestem ciekawa jak się sprawdzą. Myślę, że pojawią się w ramach Maseczkomanii, jak tylko je porządnie przetestuję. Każda z nich kosztowała 8,99zł.


Wybrałam także dwufazową kąpiel do stóp z serii Foot Works, gdyż zapach mojej jedynej soli do kąpieli troszkę mi się znudził i chciałam spróbować czegoś nowego. Kosztowała 7,99zł.

Jak widzicie, dostałam jeszcze kilka próbek, z czego bardzo się cieszę :) Najbardziej jestem ciekawa próbki nowego zapachu Far Away Bella

Wybaczcie, że dziś tak późno no i tak krótko, ale mam troszkę pracy do wykonania, która pożera cały mój czas. Na szczęście, byle tylko przetrwać tą noc i już jutro będzie po wszystkim :)


Zapraszam Was na mojego Facebooka, gdzie będziecie mogły być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje: [klik].

Pozdrawiam,
Asia.

28 sierpnia 2013

Prezentacja Lakieru: Rimmel Salon PRO 701 Jazz Funk

Witajcie :)

Dzisiaj będzie lakierowo ;) Mam nadzieję, że powrócę już na stałe z postami paznokciowymi i nie będzie między nimi aż tak dużych przerw. Poza tym pamiętam, że obiecałam Wam całą serię o tematyce paznokci i słowa dotrzymam :) 

Planuję również powrócić do zdobień paznokci. Widzę po statystykach bloga, że spora część z Was trafia do mnie szukając właśnie zdobień. Mam głowę pełną pomysłów i postaram się jak najlepiej je zrealizować :)

Bohaterem dzisiejszego posta jest lakier Rimmel Salon PRO w odcieniu 701 Jazz Funk.


"Najnowsza kolekcja lakierów do paznokci Rimmel SALON PRO Z LYCRĄ®, z dodatkiem włókien LYCRY®, to różnorodna paleta najmodniejszych odcieni, opracowanych wspólnie z modową gwiazdą Kate Moss. Efekt żelowego wykończenia, zapewnia profesjonalny, długotrwały manicure o prawdziwie londyńskim charakterze".


Buteleczka została bardzo ładnie zaprojektowana. Podoba mi się jej kształt i logo Rimmel'a na zakrętce. Mieści 12ml lakieru, czyli całkiem sporo.

Rozmiar pędzelka jest uniwersalny. Do moich paznokci dopasował się idealnie i malowanie nie stanowiło żadnego problemu.


Konsystencja lakieru jest gęsta, nie leje się po skórkach, ani nie spływa z pędzelka. Ja zawsze nakładam dwie cienkie warstwy i taka ilość jest odpowiednia, aby nie było prześwitów. Jest to też jeden z bardziej szybkoschnących lakierów, jakie posiadam.


Kolor jest dokładnie taki, jak na zdjęciach :) 

Jakość tych lakierów jest po prostu nieziemska :) Na zdjęciach celowo nie mam żadnego top coat'u nabłyszczającego, a mimo to połysk jest widoczny. Producent obiecuje trwałość aż do 10 dni i myślę, że na zdrowych i mocnych paznokciach jest to możliwe. Na moich, delikatnie jeszcze rozdwojonych paznokciach, wytrzymał 5 dni bez odprysków, przy codziennym zmywaniu i gotowaniu.


Ja jestem zakochana w tym lakierze i gdyby nie to, że ta seria Rimmel'a nie należy do najtańszych (cena bez promocji to 18,99zł w Rossmannie), bez wahania kupiłabym od razu wszystkie odcienie. Ten udało mi się zdobyć na promocji za 9,99zł i żałuję, że nie wzięłam wtedy większej ilości kolorów. Teraz już wiem, że są to jedne z lepszych lakierów na rynku i warto w nie zainwestować


Pozdrawiam,
Asia.

27 sierpnia 2013

Recenzja: Lirene Peeling Drobnoziarnisty

Witajcie :)

Dziś przybywam do Was z recenzją jednego z moich ulubieńców ostatnich miesięcy


"Zawarte w peelingu drobinki peelingujące skutecznie usuwają martwy naskórek, pozostawiając skórę idealnie czystą i odświeżoną. Wyciąg ze świeżej cytryny i lilii wodnej zmniejszają widoczność śladów po niedoskonałościach oraz odpowiadają za jednolity koloryt skóry. Gliceryna długotrwale nawilża skórę zapewniając uczucie komfortu bez efektu wysuszenia. Cera jest wyraźnie wygładzona i promienna".


Kosmetyk zamknięty jest w miękkiej tubce. Na minus zaliczam to, że jest zakręcana, co potrafi zdenerwować, kiedy się ma mokre ręce. Zdecydowanie bardziej wolę zamknięcia na zatrzask.


Bazą peelingu jest żel, w którym zatopione są bardzo malutkie drobinki peelingujące przypominające piasek. Znajdziemy w nim też małe, niebieskie kuleczki, które rozpuszczają się w czasie masażu skóry twarzy.

Zapach jest delikatny, kojarzy mi się z zapachami określanymi w kosmetykach jako morskie z dodatkiem nuty kwiatowej. Bardzo przyjemny i dość uniwersalny.


Kupując go myślałam, że będzie to przeciętny peeling posiadający marne działanie oczyszczające. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy okazało się, że te malutkie drobinki potrafią oczyścić skórę równie dobrze, jak większość peelingów gruboziarnistych. Dodatkowo, po zakończeniu zabiegu skóra twarzy nie była podrażniona ani przesuszona. Efekt aksamitnie gładkiej skóry utrzymuje się w moim przypadku około trzy dni. Myślę, że jest to zadowalający wynik, biorąc pod uwagę fakt, że producent zaleca wykonywanie zabiegu dwa razy w tygodniu.

Nie wiem jak poradziłby sobie w przypadku cery trądzikowej, gdyż takiej nie posiadam. Mogę jedynie stwierdzić, że regularnie stosowany przyspiesza zanikanie ewentualnych śladów po pojedynczych niedoskonałościach.

Pojemność: 75ml
Cena: około 13zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, Super-Pharm, markety
KWC: [klik]
Skład: Aqua, Polyethylene, Glycerin, Coco-Glucoside, Betaine, Polysorbate 20, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, Methyl Gluceth-20, Mannitol, Cellulose, Propylene Glycol, Ehtoxydiglycol, Glucose, Butylene Glycol, Citrus Medica Limonum (Lemon) Juice, Sorbitol, Vaccinum Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Tocopheryl Acetate, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Hydroxypropyl Methylcellulose, Panthenol, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extact, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Nelumbium Speciosum Flower Extract, Nyphaea Alba (Water Lily) Root Extract, Bambusa Vulgaris (Bamboo) Leaf/Stern Extract, Ascorbic Acid, Methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Potassium Sorbate, Methylisothiazolinone, Parfum, Benzyl Alcohol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, CI 77007, CI 42090, Caramel, CI 60730.


Ja jestem z niego bardzo zadowolona. Jest jedynym peelingiem wśród tych, które dotychczas stosowałam, który jest delikatny, a jednocześnie bardzo skuteczny. Polecam posiadaczkom cer mieszanych, suchych i wrażliwych

Pozdrawiam,
Asia.

25 sierpnia 2013

Haul: Drogerie

Witajcie! :)

Dziś przyszła pora na drugą część posta z zakupami. Już na początku uprzedzę, że wszystko ze mną w porządku, nie kupiłam tego wszystkiego w jednym czasie ;) Są to kosmetyki zebrane z ostatnich kilku tygodni ;) 


Dokładnych cen nie pamiętam, a niestety nie zachowałam paragonów, gdyż szczerze mówiąc początkowo nie planowałam pisać tego posta. W ogóle w czasie, gdy robiłam te wszystkie zakupy, los tego bloga, z różnych powodów, wisiał pod dużym znakiem zapytania. Na całe szczęście wszystko uporządkowałam i jestem z Wami :) Ale powracając do tematu...


Masło do ciała Jeżyna i Malina od Farmony to typowa zachcianka. Nie byłabym sobą, jeśli opuściłabym sklep bez jakiegoś smarowidła do ciała, o czym już dobrze wiecie ;) Zapłaciłam za nie około 12zł

Dodatkowo skończył mi się mój peeling do ciała, więc będąc w Super-Pharmie wrzuciłam do koszyka żurawinowy peeling Joanny. Kosztował około 5zł

Krem do stóp z 30% mocznikiem od Lirene kupiłam, ponieważ naczytałam się o nim sporo dobrego i chcę sprawdzić na własnej skórze, czy rzeczywiście jest taki świetny. Poza tym o stópki trzeba dbać, nawet jak się bez przerwy chodzi w trampkach, jak ja :D Jego cena to około 8zł.


Szampon z serii Garnier Ultra Doux Siła 5 Roślin był zakupem obowiązkowym, gdyż wykończyłam wszystkie szampony jakie miałam w zapasie. Kosztował około 8zł. Recenzja pewnie niebawem :)

Odżywka Nivea Long Repair to kolejny zakup obowiązkowy :) Szczerze mówiąc, miałam w planach zakup odżywki Garnier Goodbye Damage, ale akurat jej nie było. Zobaczymy, czy moje włosy polubią się z Long Repair. Kosztowała około 7zł.

Dwa kolejne kosmetyki to kolejne zakupy zachciankowe. Dawno temu miałam balsam prostujący włosy z Nivei i bardzo go lubiłam. Od tego czasu nie kupiłam go, bo często był po prostu za drogi. Widząc promocję w Biedronce - cena około 8zł - nie mogłam go nie wziąć. Balsam do włosów kręconych wzięłam, gdyż lubię czasem zrobić sobie delikatne loki i chcę go przetestować.


Pora na kosmetyki do twarzy. Peeling morelowy Soraya Świat Natury wzięłam, gdyż brakowało mi czegoś, co dokładnie oczyszcza skórę. Zapłaciłam za niego około 12zł.

Żel myjąco - peelingujący i kremo - żel do twarzy z nowej serii Lirene Youngy 20+ to kosmetyki, które kusiły mnie odkąd pojawiły się na rynku. Każdy z nich kosztował około 15zł.


I teraz kolejne zachcianki :D Patrząc na te masełka do ust sama do siebie się śmieję :D Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że Biedronka zrobiła tak kuszącą promocję, że musiałam je kupić. Za każde zapłaciłam około 6zł.

Serum intensywnie regenerujące od Perfecty kupiłam, gdyż po prostu lubię produkty w saszetkach. Sprawdzają się w każdej sytuacji, no i nie są drogie. Kosztowało około 2zł.

Płatki pod oczy (wersja kiwi) to kolejny zakup, któremu winna jest Biedronka :D Kosztowały około 7zł. Jeszcze ich nie testowałam, ale przyznam, że jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą.

Tusz do rzęs Maybelline Colossal Smoky Eyes to zakup promocyjny. Skorzystałam z tego, że kosztował 9,99zł w Super-Pharm. Od dawna chciałam go przetestować, ale jego regularna cena sięgająca 36zł skutecznie mnie odstraszała :)

Kupiłam jeszcze parę lakierów do paznokci, które nie załapały się na zdjęcia, ale z pewnością je tutaj pokażę i to już niebawem. 

Myślę, że niektóre z kosmetyków, które zdobyłam są na tyle ciekawe, że doczekają się swoich recenzji.

Pozdrawiam,
Asia.

24 sierpnia 2013

Haul: Avon

Witajcie :)

Na dziś przygotowałam dla Was zaległy haul z Avonu. Od razu informuję, że w przyszłym tygodniu otrzymam kolejne zamówienie, więc w najbliższym czasie pojawi się jeszcze jeden post z tej serii.


Tak prezentują się moje małe zakupy, z których jestem bardzo zadowolona :)


Skorzystałam z promocji i zakupiłam zestaw trzech kosmetyków: żelu pod prysznic Seventh Heaven - bo bardzo lubię ten zapach, wody toaletowej Summer White Sunset - bo od dawna zamierzałam ją kupić, tylko zawsze odkładałam to na później oraz musu do ciała Kwiat Wiśni - bo, jak wiecie, smarowideł do ciała nigdy dość ;). Za całość zapłaciłam 27zł.

Zdecydowałam się na kupno jeszcze jednego żelu pod prysznic - Passion, bo zużywam je w ekspresowym tempie i wolę mieć zapas. Poza tym spodobał mi się jego zapach. Moim zdaniem idealnie pasuje na zakończenie wakacji. Kosztował 5,99zł.


Tym razem wpadło mi też kilka rzeczy z kolorówki. Pierwszą jest nowość, czyli krem BB z serii Anew Vitale. Wcześniej miałam próbkę i bardzo go polubiłam, dlatego postanowiłam kupić pełne opakowanie. Jest to produkt godny uwagi i na pewno doczeka się oddzielnej recenzji. Kosztował 25zł.

Kolejnym produktem są kuleczki rozświetlające do twarzy. Jest to mój pierwszy kosmetyk tego typu i jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzi. Myślę, że kiedy już go przetestuję, podzielę się z Wami moimi wrażeniami. Zapłaciłam za nie 24,99zł.

Ostatnio próbuję przekonać się do błyszczyków i dlatego zamówiłam bezbarwny błyszczyk powiększający usta. Kosztował 13,99zł. Jak na razie jestem z niego zadowolona i zastanawiam się nad zakupem wersji kolorowej

Już jutro pojawi się kolejny post z zakupami - tym razem z drogerii :)

Pozdrawiam,
Asia.

23 sierpnia 2013

Recenzja: Avon Citrus Burst Mgiełka nawilżająca

Witajcie!

Dziś recenzja kosmetyku, który wzbudził Wasze zainteresowanie, kiedy pokazywałam go w poście z zakupami jakiś czas temu. Zdążyłam go już trochę poużywać, więc pora podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.


"Eksplozja cytrusowej świeżości dla Twoich zmysłów. 

Podaruj zmysłom soczyste połączenie cytryny i aromatycznego grejpfruta.

Mgiełka do ciała doskonale nawilża i odświeża, pozostawia na Twojej skórze cudowny, owocowy zapach".


Mgiełka zamknięta jest w małej, poręcznej i lekkiej butelce, która idealnie zmieści się w kobiecej torebce. Dozownik jest wygodny, nie zacina się i aplikuje odpowiednią ilość kosmetyku.


Zamawiając ten produkt myślałam, że dostanę typową dla Avonu mgiełkę do ciała, którą wszyscy pewnie dobrze znają. Ku mojemu zdziwieniu otrzymałam kosmetyk, którego konsystencja przypomina mleczko do ciała w spray'u

Zdecydowałam się na zakup tej mgiełki, gdyż zapach żelu pod prysznic tej samej wersji bardzo przypadł mi do gustu i idealnie pasował na lato. Zapach mgiełki jest niestety trochę bardziej chemiczny. Nie czuję w nim "tego czegoś" :) Co nie oznacza, że jest zły. Po prostu, moim zdaniem, żel pachnie ładniej.


Jest to kosmetyk, który błyskawicznie się wchłania, delikatnie nawilża i pozostawia na skórze subtelny zapach cytrusów. Nie należy się spodziewać po tej mgiełce cudownego nawilżenia skóry. Od tego mamy przecież balsamy do ciała o bogatszej konsystencji i lepszym składzie :)

Pojemność: 100ml
Cena: regularna 11zł, promocyjna około 7zł
Dostępność: katalogi Avon, Allegro
KWC: [klik]
Skład: Aqua, Ethylhexyl Palmitate, Isododecane, Glycerin, Steareth-20, Steareth-2, Parfum, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter Extract, Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, Ceteareth-20, Triethanolamine, Carbomer, Benzophenone-3, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, CI 19140, CI 47005, CI 42090, Linalool, Limonene.

Jest to mgiełka idealna na dzień. Sprawdzi się jako kosmetyk "na szybko" - w szkole, po basenie czy siłowni

Avon co jakiś czas wydaje inne wersje zapachowe tej mgiełki. Ja z pewnością kupię ją jeszcze raz, bo podoba mi się sam pomysł mleczka w spray'u

Pozdrawiam,
Asia.

22 sierpnia 2013

Recenzja: Garnier Ultra Doux Odżywka do włosów Morela i Olejek Migdałowy

Witajcie :)

Dziś, zgodnie z zapowiedzią, zapraszam na kolejną, ostatnią już recenzję kosmetyku z serii Garnier Ultra Doux


"Prowansja jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej urodzajnych regionów południowej Francji. To niewyczerpane źródło pobudzających zmysły zapachów, naturalnych ekstraktów i olejków eterycznych, znanych z właściwości nadających włosom miękkość i wydobywających ich naturalne piękno i blask. Garnier Ultra Doux odkrywa przed Tobą najlepsze prowansalskie receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Oryginalna receptura przeznaczona do włosów z tendencją do przesuszania łączy w sobie starannie wyselekcjonowane naturalne składniki uprawiane w sercu Prowansji - morelę z regionu Roussillon, która nadaje włosom niebywałą miękkość oraz olejek migdałowy znany z właściwości odżywczych".


Opakowanie, typowe dla tej serii, jest poręczne, a przy okazji ładnie prezentuje się na półce. Jest na tyle miękkie, że nie ma problemu z wydobyciem całości kosmetyku.

Konsystencja odżywki jest gęstsza, niż w przypadku odżywki z lawendą i różą. Mimo wszystko, miałam do czynienia z odżywkami o bogatszej konsystencji. Łatwo rozprowadza się na włosach i dobrze spłukuje.


Zapach jest morelowy, z delikatnymi nutami olejku migdałowego. Na moich włosach utrzymuje się przez parę godzin. 

Po użyciu włosy dobrze się rozczesują. Dodatkowo, są miękkie i nawilżone. No i oczywiście pachnące ;)

Należy uważać, aby nie nałożyć jej zbyt dużo, gdyż może obciążyć włosy. Mnie zdarzyło się to dwa razy. Nie spowodowała powstania łupieżu, ani nie podrażniła skóry mojej głowy.

Podobnie jak w przypadku wersji lawendowej, wydajność nie jest jej mocną stroną ;) Kolejny raz zużyłam odżywkę, podczas gdy szamponu została prawie połowa.

Nie jest to odżywka, która zregeneruje przesuszone włosy. Moim zdaniem, jej główną zaletą jest to, że chroni zdrowe włosy przed zniszczeniem wygładzając je i nawilżając. 

Pojemność: 200ml
Cena: około 8zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, Super-Pharm, markety
KWC: [klik]
Skład: Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Quaternium-80, Glyceryl Stearate, Limonene, Linalool, Propylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Geraniol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Coumarin, Prunus Amygdalus Dulcis Extract/Sweet Almond Fruit Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Glycerin, Parfum/Fragrance.

Podczas stosowania kosmetyków z serii Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji moje włosy były stale w dobrej kondycji. Ze wszystkich produktów byłam bardzo zadowolona. 

Jeśli wahacie się między wersją z morelą, a lawendą wybierzcie po prostu tą, której zapach bardziej Wam odpowiada, ponieważ ich działanie jest bardzo zbliżone. 

Pozdrawiam,
Asia.

P.S. Przypominam o możliwości Polubienia Mnie na Facebook'u [klik] i Instagramie [klik].

21 sierpnia 2013

Recenzja: Garnier Ultra Doux Szampon do włosów Morela i Olejek Migdałowy

Witajcie :)

Spora część Was odwiedza mnie poszukując recenzji kosmetyków Garnier Ultra Doux. W związku z tym postanowiłam przyspieszyć publikację postów z tej serii. Mam nadzieję, że będzie to pomocne dla tych z Was, które zastanawiają się nad zakupem tych produktów oraz wierzę, że stali obserwatorzy mojego bloga wybaczą mi ten mały maraton recenzji.


"Prowansja jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej urodzajnych regionów południowej Francji. To niewyczerpane źródło pobudzających zmysły zapachów, naturalnych ekstraktów i olejków eterycznych, znanych z właściwości nadających włosom miękkość i wydobywających ich naturalne piękno i blask. Garnier Ultra Doux odkrywa przed Tobą najlepsze prowansalskie receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Oryginalna receptura przeznaczona do włosów z tendencją do przesuszania łączy w sobie starannie wyselekcjonowane naturalne składniki uprawiane w sercu Prowansji - morelę z regionu Roussillon, która nadaje włosom niebywałą miękkość oraz olejek migdałowy znany z właściwości odżywczych".


Szampon zamknięty jest w dużej, plastikowej butelce zamykanej na zatrzask. Szata graficzna jest bardzo ładna, a delikatnie pomarańczowa kolorystyka podkreśla fakt, iż szampon jest wzbogacony o morelę i olejek migdałowy.

Konsystencja szamponu jest dość gęsta, aczkolwiek nie tak gęsta, jak w przypadku jego lawendowego brata. Dobrze się pieni i łatwo spłukuje.


Zapach jest po prostu śliczny. Bardzo słodki i mnie kojarzy się z owocową gumą do żucia. W tle wyczuwalne są nuty olejku migdałowego, który doskonale równoważy całość kompozycji. Niestety, na moich włosach nie utrzymuje się zbyt długo.

Działanie tego szamponu jest bardzo zbliżone do działania wersji lawendowej. Dobrze oczyszcza włosy, przy czym nie plącze ich i nawet bez użycia odżywki można je bez problemu rozczesać. Nie podrażnia skóry głowy, ani nie powoduje powstawania łupieżu. Nie zauważyłam, aby przesuszył mi włosy.

Pojemność: 400ml
Cena: około 8zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, Super-Pharm, markety
KWC: [klik]
Skład: Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Citric Acid, Cocamidopropyl Betaine, Ammonium Hydroxide, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Polyquaternium-10, Salicylic Acid, Limonene, Linalool, Benzyl Alcohol, Propylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Geraniol, Coumarin, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Extract/Sweed Almond Fruit Extract, Hexylene Glycol, Parfum/Fragrance.

Podsumowując, jest to kolejny udany produkt z serii Garnier Ultra Doux. Miłośniczki owocowych, słodkich zapachów będą nim zachwycone. Moim zdaniem, warto przetestować :)

Pozdrawiam,
Asia.

P.S. Przypominam o możliwości Polubienia Mnie na Facebook'u [klik] i Instagramie [klik].

20 sierpnia 2013

Recenzja: Garnier Ultra Doux Odżywka do włosów Lawenda i Róża

Witajcie :)

Rozpoczynam maraton recenzji, aby nadrobić wszystkie zaległości. Sporo się tego nazbierało, szczerze mówiąc sama nie wiem kiedy. Postaram się wybrać najważniejsze z produktów, które czekają w kolejce i przedstawić Wam je tutaj najszybciej jak się da.

Na początek wybrałam obiecaną odżywkę do włosów z serii Garnier Ultra Doux Lawenda i Róża. Recenzję szamponu możecie przeczytać tutaj: [klik].


"Prowansja to jeden z najpiękniejszych i najbardziej urodzajnych regionów południowej Francji. To niewyczerpane źródło pobudzających zmysły zapachów, naturalnych ekstraktów i olejków eterycznych, znanych z właściwości nadających włosom miękkość i wydobywających ich naturalne piękno i blask. Garnier Ultra Doux odkrywa przed Tobą najlepsze prowansalskie receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Oryginalna receptura przeznaczona do włosów normalnych i pozbawionych blasku łączy w sobie starannie wyselekcjonowane roślinne składniki uprawiane w sercu Prowansji - zmysłowe olejki eteryczne z lawendy, znane ze swoich właściwości oczyszczających, oraz różę z regionu Grasse nadającą włosom miękkość i blask".


Odżywka zamknięta jest w plastikowej, niezbyt twardej butelce. Bez problemu można zużyć cały kosmetyk.

Szata graficzna opakowania jest dokładnie taka sama jak szamponu, czyli ładna, kwiatowa, przyciągająca wzrok.

Konsystencja odżywki jest wodnista. Początkowo ciężko było mi się do niej przyzwyczaić i sporo produktu przeciekało mi przez palce. 


Dzięki swojej konsystencji, prawidłowo nałożona, niemal całkowicie wsiąka we włosy. Mimo to, po paru minutach od nałożenia, spłukiwałam ją, aby uniknąć niepotrzebnego obciążenia.

Zapach jest głównie lawendowy. Róży praktycznie nie wyczuwałam. Jest intensywny, ale tylko w butelce. Niestety nie utrzymuje się na włosach. 

Odżywka przeznaczona jest dla włosów normalnych i matowych. Jej zadaniem jest ułatwienie rozczesywania i w tym sprawdza się idealnie. Nie zdarzyło się, aby obciążyła moje włosy.

Jak już wspominałam, używałam jej w duecie z szamponem. Jest to zestaw idealny dla dziewczyn, które mają włosy w dobrej kondycji i pragną jedynie przywrócić im blask, gładkość i miękkość. Przy regularnym stosowaniu moje włosy stały się bardzo błyszczące i wyglądały na zdrowe i zadbane.

Zauważyłam, że podczas testowania tego produktu nie przybyło mi rozdwojonych końcówek, moje włosy nie przesuszyły się ani nie połamały, co zdarzało się podczas używania innych odżywek i szamponów (szczególnie Ziai).

Jedyne, do czego mam pewne zastrzeżenia, to jej wydajność. Pierwszy raz udało mi się zużyć odżywkę, podczas gdy szamponu została prawie połowa.

Pojemność: 200ml
Cena: około 8zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, Super-Pharm, markety
KWC: [klik]
Skład: Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glyceryl Stearate, Quaternium-80, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Propylene Glycol, Geraniol, Rosa Centifolia Extract/Rosa Centifolia Flower Extract, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Citronellol, Lavandula Angustifolia Oil/Lavender Oil, Glycerin, Parfum/Fragrance.

Moim zdaniem, jest to jedna z lepszych odżywek na rynku i z pewnością jest warta uwagi. Myślę, że kupię ją ponownie, w duecie z szamponem. Jeśli będziecie miały kiedyś okazję, to przetestujcie ją, może akurat stanie się Waszym KWC :)

Pozdrawiam,
Asia.

P.S. Przypominam o możliwości Polubienia Mnie na Facebook'u [klik] i Instagramie [klik].

19 sierpnia 2013

Kolejny Post Informacyjny: Facebook, Instagram i zmiany na blogu

Witajcie :)

Jak już widzicie po tytule posta, przychodzę do Was z kolejnymi ważnymi informacjami.

Po pierwsze - wczoraj zamówiłam nowy aparat cyfrowy. Na lustrzankę jeszcze mnie nie stać, ale mam nadzieję, że mój nowy zakup umożliwi mi dodawanie zdjęć w lepszej jakości. Na razie posty będą się pojawiały ze starymi zdjęciami, ponieważ mam ich jeszcze trochę na dysku, a poza tym moja zdobycz musi do mnie dotrzeć, ale mimo wszystko chciałam Was już o tym poinformować.

Po drugie - jak widzicie, na blogu zachodzą różne zmiany dlatego z góry przepraszam, jeśli coś nie będzie działało tak, jak powinno. Mam nadzieję, że szybko się z tym uporam i wszystko wróci do pełnej sprawności.

Po trzecie - postanowiłam złamać swoje zasady i założyć konto na Facebooku i Instagramie. Dodatkowo, będzie się tutaj znajdował również link do mojego konta na YouTube, gdyż często "lubię" tam ciekawe filmy i być może kogoś to zainteresuje. Chciałabym już teraz zaznaczyć i podkreślić, że blog nadal pozostanie typowo kosmetyczny, ale na Facebooku i Instagramie będą się pojawiały również inne treści dotyczące mojego życia i zainteresowań (np. muzyki, gier komputerowych czy wyjazdów)

Oficjalnie zapraszam do odwiedzin:
Facebook - [klik]
Instagram - [klik]

Na razie jest tam bardzo pusto, ale z czasem wszystko rozwinę :)

Chciałabym również prosić Was o zostawianie mi w komentarzach linków do swoich Facebooków i Instagramów. Z miłą chęcią je odwiedzę, kiedy już znajdę wolną chwilkę.

Na najbliższy czas planuję trochę recenzji oraz haul (jeden lub dwa). 

Pozdrawiam,
Asia.

12 sierpnia 2013

Krótki post informacyjny

Witajcie po przerwie! :)

Przyznaję, że i mnie dopadło wakacyjne, błogie lenistwo, przez co nie miałam ani czasu, ani weny do pisania recenzji czy robienia zdjęć. 

Dziękuję, że przez czas, kiedy mnie nie było, Wy zaglądałyście tutaj codziennie. Licznik odwiedzin i komentarzy stale rośnie, co bardzo mnie cieszy! :)

Oczywiście jestem na bieżąco z Waszymi blogami i wszelkimi nowościami kosmetycznymi :)

Następnym postem, jaki planuję, będzie TAG 50 Faktów o Mnie, który opanował już całego Bloggera, więc i u mnie nie może go zabraknąć. Myślę, że pojawi się już w środę. No a później wracam już z tradycyjnymi recenzjami, lakierami no i oczywiście zakupami.

Przypominam, że Biedronka szykuje dla nas kolejną gazetkę kosmetyczną [klik] :) Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć wszystko, co wpadło mi w oko.

No i to by było na tyle. Chciałam się tylko przywitać :)

Pozdrawiam,
Asia.